Jak napisać książkę? Od czego zacząć? To pytania, które bardzo często dostaję. Dlatego chciałabym przybliżyć Wam metodę, która jest na prawdę pomocna w pisaniu i zdecydowanie będę ją wykorzystywać w przyszłości! O „metodzie karteczkowej” pisałam już na blogu przy okazji wpisu: Jak skończyć to, co się zaczęło.

Na czym polega metoda karteczkowa?

Jeżeli dopiero zaczynamy i nie mamy napisanej powieści możemy wykorzystać tę metodę do planowania fabuły powieści. Wypisujemy kolejne sceny historii, którą chcemy opowiedzieć, tak jakbyśmy spisywali plan. Każda scena na osobnej karteczce. Wykorzystuję do tego post-it’ki małe karteczki, które wycinam z kartek, czy zeszytów przeznaczonych do recycklingu.
Wpadłam na wykorzystanie metody karteczkowej w momencie, kiedy miałam napisaną większość powieści. A zatem na karteczkach spisałam wszystkie sceny, które miałam już napisane oraz te, które chciałam jeszcze dopisać.

Metoda karteczkowa krok po kroku

1.Układam karteczki w kolejności, w jakiej sceny będą pojawiać się w książce.

2.Patrzę na całość z lotu ptaka.

3.Zmieniam, dopisuje, usuwam zbędne karteczki.

4.Numeruję karteczki zgodnie z chronologią, jaką będą pojawiać się w książce.

Planowanie fabuły i trzymanie wszystkich scen i wątków w głowie może być problematyczne. Zwłaszcza jak mamy na głowie także inne sprawy poza powieścią 🙂

Dlatego właśnie tak bardzo spodobała mi się ta metoda. Dzięki temu mogłam spojrzeć z lotu ptaka na całą historię, zobaczyłam braki, zbędne sceny, jednym słowem czy całość trzyma się kupy 🙂

Zalety metody karteczkowej

Dzięki zastosowaniu tej metody w pracy nad powieścią, nie tylko mogłam napisać książkę, ale i ją skończyć:) Mogłam ocenić, czy:

  • wszystkie wątki, które poruszyłam zostały wyjaśnione,
  • historia układa się w logiczną całość,
  • żaden z bohaterów nie pojawia się w dwóch miejscach w tym samym czasie 😉
  • wszystkie sceny są konieczne i niezbędne,
  • żadnej sceny nie brakuje,
  • całość powieści ma właściwą strukturę (fabuła podzielona jest na 3 akty),
  • wyjaśnienie, moment kulminacyjny powieści nie pojawia się ani zbyt późno ani zbyt wcześnie.

I co dalej?

To dopiero początek pisania książki. Dalsza praca z karteczkami polega na pisaniu scena po scenie zgodnie z ponumerowanymi karteczkami. Nie w tym już żadnej filozofii. Piszemy zgodnie z wcześniej ustalonym planem. Scena po scenie i rozdział po rozdziale.

Co myślisz o tej metodzie? Zastosujesz ją w swoim pisaniu?