Blokada twórcza dopada każdego. Nie znam pisarza, który nigdy nie doświadczył niemocy. Pracując już jakiś czas nad swoimi pisarskimi projektami, udało mi się jednak wypracować kilka sposobów na to, jak sobie z tym radzić na co dzień. Jaki radzę sobie z blokadą twórczą?

Robię sobie przerwę.

Bardzo niechętnie, ale czasem trzeba. To trochę jak z treningami. Kiedy przeholujemy, musimy odpocząć, żeby nie narazić się na kontuzję. Ba! Każdy trener powie, że odpoczynek w planie treningowym to świętość, dlatego kiedy zupełnie mi nie idzie z pisaniem, po prostu odpuszczam.

Robię coś zupełnie dla mnie nowego!

Nie ma nic lepszego dla inspiracji i kreatywności niż spróbowanie czegoś zupełnie nowego. Zmieniam perspektywę, otwieram się na nowe, a to wszystko z korzyścią dla mojej twórczości.

Uświadamiam sobie, że nic nie muszę, ja po prostu mogę!

Zmiana perspektywy i niezmuszanie się do pisania, jest bardzo uwalniające. Blok twórczy często powstaje, kiedy zmuszamy się do zrobienia czegoś. Prawda jest taka, że wcale nie muszę napisać tej kolejnej powieści, czy opowiadania, ja chcę to zrobić! A jeżeli akurat dziś jest taki dzień, kiedy to bardzo, ale to bardzo mi się nie chcę, to… patrz punkt 1 ?

Wsparcie innych ?

Bardzo lubię uczestniczyć w różnych pisarskich grupach wsparcia, choć mam z nimi związane bardzo różne wspomnienia (może kiedyś o tym opowiem). Uważam, że warto znaleźć w naszym otoczeniu osoby, które będą nas wspierać. Mam to szczęście, że mam znajomych i przyjaciół, którzy piszą i na których zawsze mogę liczyć w chwilach zwątpienia.

Regularne, małe kroki

Mam zdecydowanie mniejsze blokady pisarskie, kiedy piszę systematycznie, dlatego dbam o to, żeby każdego dnia skupić się na pisaniu, na popychaniu mojego projektu pisarskiego do przodu. Wiem, że codzienne pisanie może brzmieć strasznie. Jak znaleźć czas na pisanie w harmonogramie dnia, który wypełniony jest zadaniami, a na dodatek wyskakuje coś niespodziewanego? Mam na to sposób – małe kroki. Choćby to miało być 5 minut w ciągu dnia, podczas których napiszę jedno zdanie, albo przeredaguje akapit, dla mnie to jest kolejny krok, który posuwa mnie do przodu.

Regularne, małe kroki to świetny sposób na radzenie sobie z blokadą twórczą. A w stawianiu małych kroków bardzo pomaga… planowanie.

Od zawsze lubiłam planować. Na szczęście z biegiem lat nauczyłam się też te plany realizować. Dla mnie pisanie książki to nie tylko samo „pisanie”. To także planowanie fabuły, redakcja, poprawianie kolejnych szkiców powieści… Ale to również zarządzanie sobą i swoim czasem.

Pierwsze co robię, kiedy przychodzi do mnie nowy pomysł to… zastanawiam się, jak upchnąć jego realizację w moim kalendarzu.

A tak serio, to na początku dużo myślę. Zastanawiam się nad gatunkiem powieści, nad głównym bohaterem, wstępnie szkicuję zarys fabuły. Ten etap najlepiej pisze mi się odręcznie. Spisuję wtedy wszystko, co przyjdzie mi do głowy. Czasem, kiedy nie wiem, jak ugryźć jakiś element w powieści, to po prostu z kimś rozmawiam. Samo powiedzenie o swoim pomyśle głośno, uwalnia i sprawia, że kreatywne myślenie wchodzi na wyższe obroty.

Zawsze staram się stworzyć harmonogram pisania. Szacuję ile zajmie mi napisanie pierwszego draftu powieści, potem wyznaczam sobie termin na zczytanie i poprawki. Zazwyczaj po tym etapie, powieść ląduje w ręce beta-readerek, potem można po raz kolejny ją poprawić i wreszcie voilà! Książka gotowa! Tak było właśnie w przypadku „Świeżych blizn”. Co się dzieje teraz z książką? Aktualnie pracuję nad składem ebooka. Premiera tuż tuż.

Przeczytaj artykuł „Jak zrealizować duży cel?”

A jakie są Wasze sposoby na blokadę twórczą?

Discover more from Aleksandra Mantorska - pisarka

Subscribe now to keep reading and get access to the full archive.

Continue reading