Nie ulega wątpliwości, że ten, kto w ogóle nie próbuje, nie daje szansy swojemu marzeniu. Ale czy każdy, kto odważy się zaryzykować, może liczyć na to, że osiągnie wszystko to, co zakładał? Łatwo uwierzyć w chwytliwe teksty w stylu: „Jeśli będziesz dostatecznie wytrwały, osiągniesz sukces”. Ale czy na pewno? Mam wrażenie, że świat wypełniony jest ludźmi, którzy mają marzenia i ciężko pracują. Czy o wszystkich słyszymy?

Nie jestem znanym pisarzem i być może nigdy nie przebiję się do topki najpopularniejszych polskich autorów, ale nie żałuję, że ruszyłam za marzeniem i zajęłam się pisaniem. Być może nigdy nie osiągnę tego, o czym w głębi ducha marzę, ale i tak stwierdzam, że warto było. Dlaczego?

Co dało mi pisanie?

Wytrwałość i konsekwencja.

To chyba moja ulubiona „cecha”, którą doszlifowałam u siebie dzięki pisaniu. Postawienie ostatniej kropki w powieści, a następnie proces wydawniczy i promocja wymaga czasu i determinacji. Dzięki pisaniu nauczyłam się iść do przodu, nawet jeśli wydawało mi się, że stoję w miejscu. Wytrwałość przydaje się też w innych aspektach życiowych i jest możliwa do wytrenowania, a zatem warto!

Cierpliwość.

Nic nie uczy cierpliwości tak jak pisanie! Napisanie książki to nie jest pstryknięcie palcem. Praca nad powieścią trwa często kilka miesięcy, czasem nawet kilka lat! Czekanie na odpowiedź od wydawcy to kolejna lekcja cierpliwości. 

Ludzie.

Poznałam osoby, z którymi połączyła mnie wspólna pasja. Nie mieszkamy w jednym mieście, widujemy się maksymalnie dwa razy w roku, ale stale jesteśmy na łączach, wspierając się w procesach wydawniczych i w procesie tworzenia. Wszystkim życzę tak wartościowych relacji. Ja najlepszą ekipę pisarską poznałam na portalu artystycznym t3kstura.eu, a wspólnie działamy w ramach inicjatywy Trening Wyobraźni.

Chciałabym napisać, że każdemu, kto próbuje się udaje. Nie doceniamy jednak tego, że nie wszystko zależy od nas. Czasem potrzebny jest łut szczęścia, który sprawi, że zostaniemy zauważeni. Dlatego uważam, że dobrze jest zmienić perspektywę. Zamiast na celu, skupić się na procesie i zobaczyć ile on nam daje. O ile jesteśmy bogatsi, bo przeszliśmy naszą drogę. Na przestrzeni lat plany i marzenia się zmieniają. I może być tak, że nie uda się wszystko, co zakładaliśmy na początku, mimo wysiłków i prób. Po drodze jednak może okazać się, że zyskaliśmy więcej, niż pierwotnie zakładaliśmy.