Na wstępnie chciałabym ostrzec: Nie, to nie będzie mini przewodnik po Londynie, albo wpis z cyklu: „4 dni w…”, który zapewne świetnie by się klikał 🙂 Chciałam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami z pobytu w Londynie, w mieście, które zawsze chciałam odwiedzić. Weekend spędzony w Londynie, pomimo, że fizycznie męczący sprawił, że psychicznie odpoczęłam. National History Museum, Westminster Bridge, Big Ben tonący w rusztowaniach, Tamiza, londyńskie metro, Chinatown. Wydaję mi się, że nie było rzeczy, która w Londynie  by mi się nie podobała.

Moje pierwsze odczucie jeżeli chodzi o Londyn? London to prawdziwe city 🙂 Ale o dziwo, nie zmęczył mnie zgiełk tego miasta, morze ludzi, które płynie ulicami miasta we wszystkich możliwych kierunkach.

Podróż po Londynie nie miałaby sensu także bez literatury angielskiej. Dotarłam do Baker Street 221B, gdzie mieszkał Sherlock Holmes, którego przygody fascynowały mnie, kiedy byłam nastolatką. Znalazłam mieszkanie Bridget Jones, co prawda to filmowe, ale zawsze 🙂 Bridget już na zawsze pozostanie moją ulubioną bohaterką literacką.

A peron 9 i 3/4 przypomniał mi o fascynującym świecie Harry’ego Pottera.

Miałam ogromne szczęście i pogoda w Londynie była fantastyczna! Dzięki temu, w pięknym słońcu mogłam obserwować zmianę warty Strażników Konnych Horse Guard Parade, przespacerować po parku St. James oraz Hyde Park’u.

Muszę przyznać, że nieco obawiałam się tego wyjazdu. Głównie ze względu na skomplikowany system biletów, które umożliwiają poruszanie się komunikacją miejską, liczne i pokręcone linie metra również nie uspokoiły moich obaw. Okazało się jednak, że jest to bajecznie proste, jedynie skomplikowane opisy i zawiłe instrukcje dla turystów na oficjalnych stronach tfl, czyli Transport for London sprawiały, że puchła mi głowa.

Nasz pobyt w Londynie trwał 4 dni, a więc zdecydowaliśmy się na kartę oyster. Wydanie karty „kosztuje” 5 funtów, jednak ta kwota jest ci zwracana, kiedy kończysz swój pobyt w Londynie 🙂 My kupiliśmy kartę w automacie na stacji Golders Green, wybraliśmy kwotę, którą doładowaliśmy kartę. Na tej samej stacji, w tym samym automacie uzyskaliśmy „refund” naszej karty (kaucja plus to czego nie wykorzystaliśmy na przejazdy) kiedy kończyliśmy naszą przygodę z Londynem. Po mieście poruszaliśmy się metrem, z którego korzystanie również jest bardzo proste. Wystarczy wiedzieć, którą linią chce się jechać i gdzie zamierza się wysiąść. Podróżowaliśmy też autobusami, specjalnie wybierając te piętrowe, by siedzieć na górze i podziwiać Londyn z tej perspektywy 🙂 Jeżdżenie autobusami jest tańsze od metra, ale zdecydowanie dłuższe. Nie wybierajcie godzin szczytu, bo będziecie stać w masakrycznych korkach 🙁

Poniżej znajdziecie kilka zdjęć z tego wspaniałego miasta. A jeżeli jesteście na instagramie, zapraszam Was na mój profil, do wyróżnionych instastories z Londynu 🙂

tamiza, london eye, londyn, london

National Museum History

Muzeum Historii Naturalnej

Przeżyłam też chwilę grozy… Okazało się, że zaplanowanie, by dotrzeć na lotnisko 2,5h przed odlotem było niewystarczające… Kiedy kupowałam bilety na National Express, bo tego przewoźnika wybraliśmy, by przetransportował nas na lotnisko, nie spodziewałam się, że mogę spóźnić się na samolot! Niestety, nasz shuttle bus spóźnił się 2h, a my wpadliśmy biegiem na lotnisko i w ostatniej chwili zdążyliśmy nadać bagaże. Nie życzę nikomu takiego stresu.

Na szczęście udało mi się wrócić do mojej kochanej Warszawy. Zawsze uwielbiam wracać do domu. To moje miejsce i nigdzie nie jest mi dobrze jak tutaj 🙂

Jeżeli zamierzacie w najbliższym czasie wybrać się do Londynu, serdecznie polecam bloga zwiedzamylondyn.pl Ola, moja imienniczka, świetnie opisuje różne atrakcje tego miasta. Znajdziecie tam informacje o muzeach, parkach, rozrywkach dla dzieci, gotowe trasy zwiedzania! Mnóstwo, mnóstwo przydatnych informacji 🙂 To właśnie z tej strony korzystałam planując moją własną wycieczkę do Londynu i nie żałuję!

 

A Wy co sądzicie o Londynie? Skradł Wasze serca?