Zetknęliście się z pojęciem JOMO? Czyli Joy of missing out? A może Fear of missing out (FOMO)? To zjawisko bardziej znane. Dla tych, którzy niewiedzą, albo chcą sobie przypomnieć: Fear of missing out to lęk przed tym, że coś nas ominie. Jak się objawia? Ciągłym odświeżaniem facebook’a, sprawdzaniem telefonu, skrzynki mailowej co kilka minut. Innymi słowy to przymus ciągłego sprawdzania powiadomień, najnowszych informacji po to, by nie zostać w tyle.

Pożeracze czasu

Przeglądanie kanałów społecznościowych wciąga. Wie o tym każdy użytkownik. I w sumie nie ma co się dziwić. Celem Facebook’a, Twitter’a, Instagrama jest to, byśmy spędzali tam więcej i więcej czasu. I między innymi dzięki zjawisku FOMO tak świetnie im to się udaje. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że coraz więcej osób przyznaje, że ma dość mediów społecznościowych. Dość oglądania zdjęć znajomych, z którymi nie zamieniliby nawet słowa gdyby spotkali się na ulicy. Wreszcie dość bezsensownych informacji, które nie wnoszą nic do naszego życia. A czy Wy mieliście kiedyś dość mediów społecznościowych ale jakoś tak… nie mogliście przestać scrollować?
Ja właśnie coś takiego czułam od pewnego czasu. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego przeznaczam tak dużo czasu na coś, co przestało sprawiać mi przyjemność?
Facebook to pożeracz czasu. Myślę, że wszyscy to wiemy. Wystarczy wejść na chwilę i ani się obejrzysz, a scrollujesz feed od półgodziny i już nie pamiętasz dlaczego w ogóle znalazłeś się tam od początku. W takim razie czemu to robimy? Bo właśnie tam są nasi znajomi, tam są te wszystkie „hot news” – jesteśmy tam, bo boimy się, że nas ominą. To wciąga i uzależnia.

Czasem wystarczy jedynie dostrzec problem

Już od dłuższego czasu nosiłam się z myślą, by z Facebook’a zrezygnować, a przynajmniej znacznie ograniczyć korzystanie z mediów społecznościowych. I pewnego dnia postanowiłam po prostu… wyluzować. Przestałam śledzić powiadomienia, a za każdym razem kiedy wchodziłam na Facebook’a czy Instagrama pytałam samą siebie po co w ogóle to robię? Nagle okazało się, że mój telefon nie musi był ładowany codziennie, a ja odczuwałam znacznie mniejszą potrzebę zerkania na smartphone’a i sprawdzania „co nowego na fejsie”.
I wtedy zdałam sobie sprawę, że to co czułam to właśnie JOMO – joy of missing out. Czułam radość z bycia offline.
Jeżeli tak jak ja czujesz, że media społecznościowe przejęły kontrolę nad Twoim życiem, i ten czas mógłbyś wykorzystać lepiej, zacznij zauważać. Odpowiedz sobie na pytania: Kiedy korzystasz z kanałów społecznościowych, jak często, jak dużo spędzasz na nich czasu, po co w ogóle zajrzałeś tam w pierwszej kolejności? Pierwszym krokiem, by pozbyć się pożeraczy czasu jest świadome zarejestrowanie swoich nawyków. A potem zrób sobie przerwę. I ciesz się ze wszystkiego co w tym czasie Cię ominie.

 

Co sądzisz o zjawisku JOMO? Czujesz radość kiedy jesteś offline?