Analizowanie i uczenie się na błędach nie jest sexy. Za to oddzielenie się grubą krechą od przeszłości i postanowienia o całkowitej zmianie swojego życia już tak. ” Od jutra zmieniam swoje życie”, „nowa ja”, „nowy ja”, „teraz na pewno dam radę”. Dla kogo brzmi znajomo? Chcemy jak najszybciej zapomnieć o tym, co nam się nie udało i zacząć wszystko od nowa. To romantyczna wizja, ale nie skuteczna. Odcinanie się od tego, co było nie uchroni nas przed popełnianiem stale tych samych błędów.

Dlaczego w 2019 roku będę mądrzejsza?

Jestem fanką postanowień noworocznych i wielokrotnie wspominałam o tym na blogu. Cóż poradzę, że podoba mi się idea stawania się coraz lepszym, realizowanie postawionych przed sobą celów i spełnianie marzeń? Grudzień to zawsze dla mnie sygnał, by znaleźć czas na przeanalizowanie tego, co mi się udało, czego nie i z jakich postanowień warto zrezygnować, a na których się skupić w nadchodzącym roku. Moje planowanie nie zawsze było idealne. Teraz z perspektywy czasu stwierdzam, że popełniłam mnóstwo błędów, jednak z roku na rok wychodziło mi to coraz lepiej.

Wyznacz sobie TWOJE cele

Popełniałam (wielokrotnie) błąd odcinania się od przeszłości i nie analizowania tego, co było. Jednak ciągłe porażki w realizowaniu celów sprawiły, że zaczęłam zastanawiać się, czemu mi to po prostu nie wychodzi! Co się dzieje po drodze, że jednak nie udaje mi się zrobić tego, co sobie postanowiłam? Pytałam samą siebie, czy aby na pewno chcę poświęcić na dane postanowienie czas? Zdałam sobie sprawę, że na pewne postanowienia możemy nie być po prostu gotowi. Może nie mamy w tej chwili wystarczającej ilości czasu albo to, co „da” nam zrealizowane postanowienie nie jest na tyle kuszące dla nas, aby ten dodatkowy czas poświęcić. Możemy odłożyć je w czasie i wrócić do nich za rok, za kilka lat. Albo wcale. I to też jest ok. Najważniejsze by nasze cele były nasze. To, że znajoma biega maratony, nie znaczy, że my też musimy.

Kowalski, analiza

W grudniu 2018 poszłam o krok dalej. Przeanalizowałam dogłębnie mijający rok pod kątem moich postanowień, planów i wszystkiego co wydarzyło się w tym roku. Wykorzystałam do tego Bullet Journal, który prowadzę już od dłuższego czasu i miesiąc po miesiącu przestudiowałam co robiłam przez ostatni rok.

Doszłam do bardzo ciekawych wniosków:

  • Mam tendencję do nierównomiernego rozkładania zadań w okresach tygodniowych. Moje tygodnie wyglądają tak, że początek tygodnia zawsze wypełniony jest aktywnościami, różnego rodzaju zadaniami, w co wkładam masę energii, a przez to czwartek, piątek jadę już na oparach… I wtedy też najczęściej zdarzało mi się odpuszczać.
  • Podobnie jest w przypadku rozkładania sił w ujęciu rocznym. Początek roku zaczynam z impetem (#nowyroknowaja). Pary starcza mi gdzieś do końca lutego, potem następuje mały regres, by z wiosną znowu ruszyć z kopyta 🙂 Pod koniec roku czuję się jednak jak dętka. Dlatego w grudniu było mnie bardzo mało, jeśli nie w ogóle na blogu, czy w moich kanałach społecznościowych. Nawet tygodniowy pobyt nad Morzem Czerwonym pod koniec listopada nie zregenerował w pełni sił. Strach pomyśleć, co by było, gdybym w ogóle nie udała się na wakacje zimą.
  • Zawsze biorę na siebie za dużo – generalnie za dużo celów, za dużo postanowień. Muszę na to uważać.
  • To był bardzo ciekawy dla mnie rok. Jestem pod ogromnym wrażeniem wytrwałości i konsekwencji z jaką piszę i prowadzę bloga. Bardzo pomagają mi w utrzymaniu motywacji ludzie, z którymi współtworzę dwie grupy – pisarską, o której pisałam już tutaj i blogerską, która jeszcze wpisu się nie doczekała 🙂
  • To był też rok pełen zmian. W połowie roku postanowiłam zmienić pracę, która przestała dawać mi satysfakcję i nie rozwijała mnie w kierunku, w którym chciałam iść. Ta decyzja kosztowała mnie wiele odwagi. Zostawienie pracy, którą dobrze znasz, by zacząć robić coś z czym wcześniej nie do końca miało się do czynienia, nie jest łatwe. Ale bardzo było mi potrzebne i nie żałuję tej decyzji 🙂

Cele sobie, a życie sobie

Czemu w ogóle o tym pisze? Aby uświadomić sobie i Wam, że nie żyjemy w próżni. Nasze planowanie i realizowanie postanowień nie może być wyrwane z kontekstu. To, co dzieje się w naszym życiu, zmiany, cięższe chwile, choroby, stres odbija się na nas i na naszej sile woli. Mimo, że kilku postanowień nie udało mi się zrealizować, to wiem, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy, by się udało. Pewnych rzeczy po prostu nie mogłam przeskoczyć.

Ok, analiza analizą, ale co dalej? Mamy już 2019 rok, więc po co gadać o 2018? Właśnie po to, by nie powtarzać wciąż tych samych błędów! Dlatego w 2019 skupiam się na maksymalnie 5 celach, które rozłożyłam sobie w czasie. Oznacza to, że nie ruszam z wszystkimi od stycznia, tak jak kiedyś miałam w zwyczaju 🙂 Jeżeli coś się nie uda, trudno. W życiu jest tyle nieprzewidywalnych sytuacji, że głupotą jest zakładanie realizacji wszystkich celów w 100%. Będę planować mniej, za to bardziej skupię się na priorytetach. I za rok mam nadzieję mądrzejsza, zaplanuję 2020 jeszcze lepiej. Już nie mogę doczekać się tych błędów, które popełnię, a które z pewnością nauczą mnie czegoś nowego 🙂

 

A jakie są Twoje plany na 2019 rok?