Jak zaczęła się moja historia z blogiem? I dlaczego bloguję?

Swojego pierwszego bloga założyłam na początku 2014 roku. Miałam pomysł, by był to blog fotograficzny. Wrzucałam tam zdjęcia mojego autorstwa i właściwie tylko zdjęcia 🙂 Moim ulubionym gatunkiem fotografii zawsze była fotografia krajobrazowa. Stąd też pomysł na nazwę bloga i jego tematykę 🙂 Na visiting landscapes możecie zobaczyć jak to wszystko się zaczęło. Continue reading „Jak zaczęła się moja historia z blogiem? I dlaczego bloguję?”

Ten moment, kiedy nie wiesz jaki jest dzień tygodnia

W czasie urlopu przypomniało mi się dzieciństwo. Przypomniały mi się wakacje, które trwały dwa miesiące (wow, pamiętacie to?). Robiło się wszystko na co miało się ochotę, cały dzień przebywało się na świeżym powietrzu, jeździło na rowerze, grało w piłkę, ewentualnie w kwadrat i kompletnie nie interesowało cię, czy jest sobota, czy poniedziałek, jaki jest dzień roku, jaki jest dzień tygodnia. To nie było potrzebne do szczęścia.

I tak samo poczułam się w czasie mojego urlopu. Rozmawiając z moim chłopakiem i umawiając się z nim na spotkanie nie mogłam sobie przypomnieć jaki jest dzień, wtorek, czy środa, a może sobota? Czekaj, daj mi chwilkę.

Na taki stan rzeczy (a właściwie umysłu) złożyło się zapewne kilka rzeczy. Nie zaglądałam do kalendarza, nie wykorzystałam urlopu, by nadrobić sprawy, których nie udało mi się zrobić w związku z brakiem czasu. Nie, wykorzystałam urlop, żeby całkowicie odpocząć. I nie mogę uwierzyć, że mi się to udało.

Dlaczego? A to dlatego, że ostatnie dni wolne spędzałam różnie, ale miały one pewien punkt wspólny. Gdzieś tam z tyłu głowy siedział mi mały skrzat, który gdy za bardzo się wyluzowałam przypomniał mi, że niedługo laba się skończy i czas wrócić do pracy. Och, jak ja nienawidziłam tego skrzata!

Dlaczego ten urlop był inny niż poprzednie?

Decydując się na wolne miałam w głowie – chcę odpocząć. Zamieniłam „muszę” na „chcę” i myślę, że to właśnie zrobiło robotę. Jeżeli coś „musimy” choćby było to coś przyjemnego jak pójście na basen, do biblioteki, albo na spotkanie ze znajomymi, to zawsze coś nam nie będzie grało, będzie uwierało i przeszkadzało. Dlatego zamień „muszę” na „chcę”, a zobaczysz jak zmieni się Twoje życie 🙂

Wielki świat bez uczuć. Recenzja książki „Zaduch – reportaże o obcości”

Książkę „Zaduch – reportaże o obcości” Marty Szarejko pożyczyła i poleciła mi koleżanka, która powiedziała, że dzięki tej książce lepiej zrozumiała samą siebie. Zrozumiała dlaczego Warszawy, gdzie studiowała i mieszka od wielu lat nie może nazwać domem, a jej miasto rodzinne również przestało nim być. Continue reading „Wielki świat bez uczuć. Recenzja książki „Zaduch – reportaże o obcości””

„Dom czwarty” – recenzja książki

Na „Dom czwarty” Katarzyny Puzyńskiej trafiłam przypadkowo. No dobra, nie tak całkiem przypadkowo. Już wcześniej śledziłam autorkę na Instagramie i Facebook’u i wiedziałam że jej ostatnia książka „Dom czwarty” w listopadzie ubiegłego roku miała swoją premierę. Gdy po Świętach Bożego Narodzenia musiałam udać się do Empiku, by wymienić niezbyt trafiony choinkowy prezent (hehe) wybrałam właśnie „Dom Czwarty”. Wiem, że to już 7 część z serii, a ja nie czytałam pozostałych sześciu. Ale co tu dużo mówić, nigdy nie miałam hopla na punkcie czytania tomów z serii po kolei. Odbiło się to na mnie, gdy przeczytałam „Upiory” Jo Nesbo, zanim poznałam wszystkie pozostałe książki o Harry’m Hole. Kto czytał ten wie 🙂 Continue reading „„Dom czwarty” – recenzja książki”

Pozycja zwycięzcy – bądź jak Wonder Woman

Kim jest Amy Cuddy? Amy jest psychologiem społecznym, profesorem i badaczem w Harvard Business School. To osoba, której nikt nie dawał szansy na to, by skończyła licencjat, a co dopiero mówić o studiach profesorskich. Przez wypadek samochodowy, w którym doznała poważnego urazu mózgu, nikt nie wróżył jej kariery umysłowej. Ale jednak się udało. Dlaczego? Bo zaczęła udawać, że jest silna, że jest na właściwym miejscu, aż stała się taka naprawdę. 

Amy Cuddy twierdzi, że nasza mowa ciała wpływa na nas samych, na nasze myśli, uczucia i fizjologię.

Co to tak naprawdę oznacza?

Pozycja władzy i siły polega na otwartości, na zwiększaniu swojej powierzchni – tak jak to wygląda w przypadku zwierząt, ptaki stroszą pióra, goryle stają na tylnych kończynach i podnoszą ręce do góry.

Sygnały niewerbalne jakie wysyłamy wpływają na to, jak inni nas postrzegają i co o nas sądzą. Jeżeli wchodzimy do sali pełnej obcych ludzi, kurcząc się w sobie, przemykając chyłkiem wzdłuż ściany, siadamy gdzieś z boku, inni odbiorą nas jako mało pewnych siebie.

Ok, ale czy sygnały niewerbalne, to jak się zachowujemy wpływa na nas samych? Czy nasze ciała mogą zmieniać nasz umysł? Okazuje się, że tak.

Jest możliwe, że jeżeli będziesz „udawał” siłę, przyjmując pozycję siły, sam staniesz się silniejszy i pewniejszy siebie, bardziej asertywny i optymistyczny.

Eksperyment, który przeprowadziła Amy wraz ze swoim zespołem badawczym polegał na przyjmowaniu przez grupę ludzi pozycji siły, a następnie badaniu poziomu dwóch hormonów. Testosteronu, który jest hormonem dominacji, i kortyzolu, który jest hormonem stresu. Osoba o cechach dominujących powinna mieć wysoki poziom testosteronu oraz niski kortyzolu, co świadczy o jej odporności na stres.

Druga grupa przyjmowała pozycje, wskazujące na brak siły i nieśmiałość – zwijanie, chowanie, garbienie się. Przed i po dwóch minutach spędzonych w pozycji siły lub pozycji słabości od badanych została pobrana próbka śliny.

U osób, które pozostawały w pozycji siły przez dwie minuty zaobserwowano wzrost poziomu testosteronu o 20%, natomiast u osób z drugiej grupy spadek o 10%!

W przypadku kortyzolu, czyli hormonu stresu, osoby, które przyjęły pozycję siły zmniejszyła się ilość tego hormonu we krwi, natomiast u tych, którzy kulili się w sobie – wzrosła.

Wygląda na to, że nasze ciała i sygnały niewerbalne wpływają na to jak my sami się czujemy i co myślimy o sobie.

Jak wynik tego badania może przydać się w naszym życiu? Jeżeli przygotowujesz się do ważnego wystąpienia, czy rozmowy (np. rozmowy o pracę) znajdź czas, by przez dwie minuty stanąć w pozycji siły – stań w rozkroku, wyprostuj się, unieś ręce do góry lub oprzyj je na biodrach (tak jak to robiła Wonder Woman :)) Po zaledwie dwóch minutach w takiej pozycji poziom testosteronu w Twojej krwi wzrośnie, dzięki czemu będziesz odważniejsza i pewniejsza siebie, a poziom kortyzolu spadnie, co wpłynie na zmniejszenie Twojego stresu. W czasie rozmowy o pracę, czy publicznego wystąpienia może się przydać prawda? 🙂

Obejrzyjcie ten wzruszający film do końca i podzielcie się nim ze wszystkimi, którzy mogą tego potrzebować.