8 znanych osób o porażce

Porażka, jak podaje słownik języka polskiego PWN, to przegrana walka, rywalizacja albo poważne niepowodzenie.

Biorąc pod uwagę powyższą definicję można wywnioskować, że porażka to coś strasznego. „Poważne niepowodzenie”, jak to brzmi? Nic, tylko się załamać!

Ja jednak uważam, że wszystko zależy od naszego nastawienia. Owszem, porażka to nic przyjemnego. Lepiej byłoby gdyby zawsze wszystko się udawało, jednak tak nigdy się nie stanie i im szybciej to zaakceptujemy, tym lepiej dla nas. Innymi słowy:

Pogódź się z porażką, zaakceptuj ją.

Continue reading „8 znanych osób o porażce”

6 książek wartych polecenia na weekend

#1 „Dom Czwarty” Katarzyny Puzyńskiej

Wciągająca historia kryminalna, którą opisywałam już na blogu. Możecie zerknąć tutaj. Autorka ma niesamowitą zdolność czarowania czytelnika, dzięki czemu trzeba będzie odrywać Was od książki siłą.

#2 „Wotum nieufności” Remigiusza Mroza

Jeżeli teraz pomyślicie, że ta książka nie jest dla Was, ponieważ nie interesujecie się polityką, to doczytajcie proszę do końca. Wierzcie lub nie, ale polityką nie interesuję się wcale. Oglądanie wiadomości i słuchanie tych ludzi denerwuje mnie tak bardzo, że albo wyłączam telewizor, albo zakładam słuchawki na uszy by tego nie słuchać. Sięgnęłam po książkę Mroza z czystej ciekawości. I pisze skubany naprawdę dobrze. Do tego stopnia, że osoba która nienawidzi polityki (czyli ja), nie mogła się od niej oderwać. Czy może być lepsza rekomendacja?

#3 „Love, Rosie” Cecelia Ahern

Ta książka sprawiła, że ryczałam się jak beksa, czytając zakończenie. Dzięki autorce poznajemy głównych bohaterów, ich lęki, marzenia i pragnienia i jednocześnie tak mocno się do nich przywiązujemy, że koniec książki jest dla nas prawdziwą katastrofą. Znacie to uczucie? Nie możecie przestać czytać, a jednocześnie nie chcecie dobrnąć do ostatniej strony, bo to będzie oznaczało koniec czytania! Jak żyć?! Książka „Love, Rosie” wciąga właśnie do tego stopnia.

#4 „Vince i Joy. Opowieść o prawdziwej miłości” Lisy Jewell

Lisa Jewell jest jedną z moich ulubionych pisarek. A książka o Vince i Joy to historia stara jak świat. Chłopak poznaje dziewczynę, zakochują się w sobie, potem los ich rozdziela, by następnie krzyżować ich drogi w różnych momentach życia. Czy będą w końcu razem? Czy będzie happy end? To pytanie czytelnik zadaje sobie przez wszystkie strony powieści. Jewell potrafi wzbudzić skrajne emocje w czytelniku, a dzięki temu tak trudno się od książki oderwać. Bardzo polecam zapoznanie się z autorką i jej twórczością. Warto!

#5 „Miłość jest straszna” Amandy Filipacchi

To książka inna niż wszystkie. Czytelnik ma wrażenie nierealności, całkowitej abstrakcji, groteski. W tej książce absurd goni kolejny absurd, a kolejne sceny rozbawiają do łez! Mi spodobał się zabieg, którym posłużyła się autorka. Narrator dystansuje się od tego co robią główni bohaterowie, kpi i żartuje sobie z nich, a my mamy wrażenie, że śmiejemy się z postaci razem z nim.

#6 „Pechowa dziewczyna” Aleksandry Mantorskiej

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć Pechowej dziewczyny 🙂 Jeżeli potrzebujecie pozytywnej historii, by oderwać się od trudów dnia codziennego, sięgnijcie po Pechową dziewczynę. Poprawa humoru i uśmiech w czasie czytania – gwarantowany!

Książka Pechowa dziewczyna
Pechowa dziewczyna Aleksandra Mantorska

 

Zasada 6U

Dziś będzie trochę o jedzeniu 🙂 Jestem absolwentką Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, a więc tematyka żywienia nie jest mi obca. Uważam, że 5 lat moich studiów to była mieszanka przygody i ogromnej wiedzy o żywności i żywieniu, którą rozkładaliśmy na czynniki pierwsze. Z rozrzewnieniem wspominam te czasy – gotowanie na technologii gastronomicznej, produkcje kiełbasy, konserw, wina, czy olejków eterycznych.

Nie wiem, czy wiecie, ale pomysłodawcą i założycielem mojego Wydziału był Profesor Stanisław Berger, niezwykły człowiek i naukowiec. Jeżeli jesteście ciekawi jego historii i licznych osiągnięć polecam zajrzeć na stronę wydziału: http://wnzck.sggw.pl/wydzial/

Profesor Berger jest także twórcą zasady 6U, która powinna stanowić kodeks żywieniowy dla każdego z nas. Nie tylko dla tych, którzy się odchudzają, ale dla wszystkich, którzy chcą aby ich dieta była zdrowa i zbilansowana.

Oto zasada 6U: 

Urozmaicenie

Nie ma nic gorszego niż nudna i monotonna dieta. Nie da nam ani satysfakcji, ani nie dostarczy wszystkich potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu składników odżywczych. Dzięki urozmaiceniu w doborze produktów i potraw unikniemy niedoborów i zachowamy zdrowie na długie lata.

Umiar

Umiar w jedzeniu i piciu, jak we wszystkim, jest wskazany. Małe objętościowo posiłki nie obciążają przewodu pokarmowego i dobrze wpływają na nasze samopoczucie i zdrowie. Dlatego tak ważna jest zasada mniej, a częściej.

Unikanie

Należy unikać składników i produktów, które nie przyczyniają się do poprawy naszego zdrowia i samopoczucia. Unikajmy zatem składników, którym udowodniono naukowo negatywny wpływ na zdrowie człowieka. Nadmiar soli, cukru, tłuszczu, potraw wysokoprzetworzonych i smażonych nie wpływnie pozytywnie na nasze zdrowie, dlatego dobrze będzie ich unikać.

Uregulowanie

Regularne spożywanie posiłków ma dobroczynny wpływ na nasze zdrowie, samopoczucie i sylwetkę. Spożywanie pięciu posiłków w regularnych odstępach czasu i stałych porach nie obciąży naszego przewodu pokarmowego, ureguluje poziom cukru we krwi, a tym samym zapobiegnie napadom wilczego głodu.

Uprawianie

Chodzi oczywiście o uprawianie sportu 🙂 Ruch usprawni perystaltykę jelit, a zatem wpłynie korzystnie na naszą przemianę materii. Sport poprawia humor i pozwala na cieszenie się dobrym zdrowiem przez długie lata. Tutaj ważna jest systematyczność. 30 minut spaceru na świeżym powietrzu każdego dnia wpłynie znacznie lepiej na nasze życie, niż półtorej godziny na siłowni od wielkiego dzwonu.

Uśmiechanie się

Ten punkt lubię najbardziej 🙂 Czy wiecie, że osoby pozytywne i uśmiechnięte żyją dłużej? Łatwiej też im walczyć z redukcją masy ciała, bo pomagają im w tym hormony szczęścia. A zatem do dzieła! Uśmiechamy się!

Proste? Pewnie, że tak!

Done is better than perfect – czyli 6 sposobów na walkę z perfekcjonizmem

Perfekcjonizm to wbrew pozorom nic perfekcyjnego. Nie ma nic wspólnego z perfekcją. Perfekcjonista jest osobą, która nieustannie wymaga od siebie lepszych rezultatów i NIGDY nie jest zadowolona z efektu. Bo przecież zawsze można lepiej, prawda?

Perfekcjonista nigdy nie ma czasu i nigdy nie cieszą go sukcesy. Myśli wtedy o kolejnym szczycie do zdobycia. Każde zatrzymanie się, poświęcenie chwili na świętowanie dopiero co osiągniętego sukcesu to strata czasu, bo przecież trzeba zacząć pracować na kolejny sukces! Continue reading „Done is better than perfect – czyli 6 sposobów na walkę z perfekcjonizmem”

Z Warszawy do Czerska – wycieczka rowerowa

Macie ochotę na 30 km wycieczki rowerowej poza Warszawę? 🙂 Zapraszam!

15 sierpnia z okazji Święta i dnia wolnego od pracy wybrałam się na wycieczkę rowerową do zamku w Czersku. Czersk to jeden z najstarszych grodów na Mazowszu, a jego historia sięga XI wieku. W grodzie mieli swoje warsztaty kowale, garncarze, szewcy i rogownicy, o czym świadczą liczne wykopaliska archeologiczne. W XIII wieku Czersk stał się siedzibą książąt mazowieckich z dynastii Piastów. Do dziś zachował się średniowieczny układ miejski Czerska. Continue reading „Z Warszawy do Czerska – wycieczka rowerowa”

Jak odkryć swoje mocne strony?

Głęboko wierzę w to, że powinnyśmy skupiać się na naszych mocnych stronach, trenować je i stawać się z każdym dniem lepszą i lepszą w tym, w czym jesteśmy dobre. Jeżeli będziemy trenować nasze naturalne predyspozycje, szybciej i łatwiej osiągniemy poziom ekspercki w danej dziedzinie. Szlifowanie słabych stron nie przyniesie nam nic oprócz frustracji, bo i tak nie osiągniemy wyników lepszych niż przeciętne. Wieloryby choćby nie wiadomo ile „trenowały” nie będą latać, rozumiecie o co mi chodzi? Continue reading „Jak odkryć swoje mocne strony?”

Jak zaczęła się moja historia z blogiem? I dlaczego bloguję?

Pierwszego bloga założyłam na początku 2014 roku. Chciałam, by był to blog fotograficzny. Wrzucałam tam zdjęcia mojego autorstwa i właściwie tylko zdjęcia 🙂 Moim ulubionym gatunkiem fotografii zawsze była fotografia krajobrazowa. Stąd też pomysł na nazwę bloga i jego tematykę 🙂 Na visiting landscapes możecie zobaczyć jak wszystko się zaczęło. Continue reading „Jak zaczęła się moja historia z blogiem? I dlaczego bloguję?”

Ten moment, kiedy nie wiesz jaki jest dzień tygodnia

W czasie urlopu przypomniało mi się dzieciństwo. Przypomniały mi się wakacje, które trwały dwa miesiące (wow, pamiętacie to?). Robiło się wszystko na co miało się ochotę. Cały dzień przebywało się na świeżym powietrzu, jeździło na rowerze, grało w piłkę, ewentualnie w kwadrat i kompletnie nie interesowało cię, czy jest sobota, czy poniedziałek, jaki jest dzień roku, jaki jest dzień tygodnia. To nie było potrzebne do szczęścia. Continue reading „Ten moment, kiedy nie wiesz jaki jest dzień tygodnia”

Zwiedzanie Krety: Kavros i jezioro Kournas

Kavros to niewielka miejscowość położona na północno-wschodnim wybrzeżu Krety. Stanowi świetną bazę wypadową do zwiedzania wyspy, a jednocześnie spełnia oczekiwania osób szukających ciszy i spokoju. Plaża w Kavros jest czysta i piaszczysta. Jedynie przy wejściu do morza pojawiają się średniej wielkości kamienie. Continue reading „Zwiedzanie Krety: Kavros i jezioro Kournas”

Zwiedzanie Krety – Rethymnon

Czas na kolejną wycieczkę – tym razem zwiedzamy Rethymnon. W poprzednim wpisie, który znajdziecie tutaj, opisywałam najważniejsze atrakcje w Chani. Jeżeli jeszcze nie czytaliście mojej relacji z tego miejsca, polecam nadrobić zaległości 🙂 Continue reading „Zwiedzanie Krety – Rethymnon”