I przyszła ta straszna jesień! Jesień, która przeszywa zimnem do szpiku kości, moczy ubrania i niemiłosiernie skraca dzień. Najchętniej zawinęłabym się w ciepły koc i przespała ten okres, tak jak robią to niektóre zwierzęta. Niestety, nie jest to możliwe. Musimy jakoś trwać w tych nie sprzyjających warunkach. Jak zatem pozostać pozytywnym kiedy pogoda i nastrój nie sprzyjają? Zamiast ciągłych narzekań i smętnego włóczenia się z kąta w kąt proponuję sprawdzić moje cztery sposoby na jesienną chandrę!

Aktywność fizyczna

Ja wiem, że ciężko. Ja wiem. Kiedy jest zimno, pada deszcz, a ciemno za oknem robi się już o siedemnastej (!), jeszcze mniej chce nam się ruszać. Droga na siłownię, czy basen to walka z zimnem i wiatrem. Jednak paradoksalnie lekarstwem na brak energii związany z jesienną chandrą może być… właśnie aktywność fizyczna! Nie pójście wcześniej do łóżka, nie wylegiwanie się na kanapie przed telewizorem, ale właśnie bycie aktywnym. Dlatego jeżeli brakuje Ci energii – ćwicz! Ale jak w ogóle zabrać się do ćwiczeń, kiedy tak straaaaasznie nam się nie chce? Tutaj świetnie sprawdza się metoda małych kroków, o której pisałam tutaj i tutaj. Najtrudniej jest zacząć i wszyscy dobrze wiemy, że czasem perspektywa godzinnego treningu jest tak mało kusząca, że… rezygnujemy z niego całkowicie. A co jeśli zaplanujesz ćwiczenie przez pięć minut? Rozpoczęcie takiego treningu jest zdecydowanie prostsze i zaufaj mi – na pewno nie skończy się tylko na pięciu minutach!

Przyjaciele

Każdy moment jest dobry na spotkania z przyjaciółmi i znajomymi, jednak zwłaszcza jesienią nie można o tym zapominać! Obniżenie temperatury i niesprzyjająca aura za oknem sprzyja, by spotkać się w domu, pogadać, ugotować coś dobrego, albo wyjść do fajnej knajpki i wspólnie spędzić razem czas. Zamiast siedzieć sami w domu i pogrążać się w ciemnych, negatywnych myślach, które umacniają naszą jesienną chandrę spotkajmy się z przyjaciółmi. Pozytywny nastrój gwarantowany!

Dziennik wdzięczności

Dziennik wdzięczności prowadzę od kilku ładnych miesięcy. Codziennie zapisuję minimum trzy rzeczy, za które jestem wdzięczna i trzy dobre rzeczy, które tego dnia się wydarzyły. I tak jak przez ostatnie kilka miesięcy nie miałam żadnych trudności, by uzupełnić mój dziennik, tak w ostatnich dniach było to bardzo trudne… Jednak mimo to, że czułam się totalnie beznadziejnie to próbowałam szukać tych dobrych rzeczy w moim życiu, za które mogłabym być wdzięczna. I to doświadczenie pokazuje mi, że nawet jeżeli nasz dzień jest do d… to wcale nie znaczy, że całe życie takie jest! Niestety, mamy tendencje do tego by skupiać się na negatywach, dlatego wyrobienie w sobie nawyku szukania dobrych rzeczy w życiu jest takie istotne.

Wrzucenie na luz

Nie ma w tym nic złego, by po prostu wrzucić na luz i zwolnić obroty. Myślę, że jesień właśnie od tego jest. Ta pora roku pokazuje nam, że coś się kończy, sprawia, że dopada nas lekka melancholia, smutek, który przecież jest potrzebny! Jesienna chandra sprzyja refleksji, a to prowadzi do bardziej świadomego podejmowania decyzji. Smutek pomaga nam być lepszymi obserwatorami, zatrzymać się i skupić na tym co mamy, albo czego nam brakuje… Ma to swój urok i pozwala nam wysiąść na chwilę z tego pędu, w którym na co dzień żyjemy. Jak widzisz, spadek nastroju związany z jesiennym dołkiem nie jest taki zupełnie niepotrzebny!

 

A jakie są Twoje sposoby na jesienną chandrę?