Jako dzieci przechodzimy taki etap, w którym niemal codziennie robimy coś po raz pierwszy. Dla dzieciaków „pierwsze razy” to chleb powszedni, normalka, kolejne kroki ku dorosłemu życiu. Czy jednak możliwe jest, by w dorosłym życiu robić coś po raz pierwszy? Albo może częściej niż raz w roku? I czy w ogóle jest to potrzebne do szczęścia?

Z czasem, możliwości by robić coś pierwszy raz jest coraz mniej, a my mamy wrażenie, że nasze życie przesłało nas zaskakiwać, stało się nudne i przewidywalne. Wkrada się rutyna.

Po co człowiekowi rutyna?

Po to, by było łatwiej w życiu. Pozwala nam robić pewne rzeczy automatycznie, dzięki czemu oszczędzamy czas i wyrabiamy w sobie nawyki. Rutyna daje poczucie pewności, stabilizacji i bezpieczeństwa. Dlatego jest tak ważna dla człowieka. 

Jednak gdy robimy coś pierwszy raz czujemy ekscytacje, pojawiają się emocje, a my przestajemy mieć poczucie, że każdy dzień wygląda tak samo. 

To jak odbieramy rutynę w naszym życiu jest kwestią indywidualną. Na pewno znamy osoby, dla których rutyna sprawia, że są nieszczęśliwi i nie czują satysfakcji w życiu. Muszą stale próbować nowych rzeczy, jeżdżą w co raz to nowe miejsca na wakacje, próbują nowych sportów, nowych potraw, odkrywają nowe restauracje, smaki, świetnie czują się w zupełnie nowym, nieznanym towarzystwie i otoczeniu. Ale są też i tacy, którzy rok w rok jeżdżą w te same miejsce na wakacje, nigdy nie zmieniają drogi do pracy, zakupy robią w środy, a gotują w piątki. I w obu przypadkach nie ma nic złego! To jest piękne, że jesteśmy tak różni i tak różne rzeczy sprawiają nam satysfakcje i czynią nasze życie szczęśliwym.

Ale wróćmy do zadanego wcześniej pytania. 

Czy w dorosłym życiu można robić coś pierwszy raz?

Można, ale tylko jeśli tego chcesz! 

Prawda jest taka, że gdy wkraczamy w dorosłe życie, nie mamy już tej możliwości, by codziennie robić coś po raz pierwszy. A jeżeli próbujemy nowych rzeczy codziennie, to zrobienie czegoś od wielkiego dzwonu staje się trudniejsze! Dla dzieci upadki, ciągłe próbowanie od nowa to chleb powszedni. W dorosłym życiu wolimy być ekspertami niż świeżakami, prawda?

Czy warto?

Zachęcam jednak do schowania dumy i postawienia się w roli dziecka, które robi coś pierwszy raz. Takie uczucie może być stresujące, co często przeżywają osoby, które zmieniają pracę i muszą uczyć się nowych rzeczy. Przypomnij sobie uczucie, gdy musiałeś ostatnio przyznać, że czegoś nie wiesz. Jak się czułeś? Nieprzyjemnie, prawda?

Jednak kiedy już pokonamy te nieprzyjemne uczucie, otwiera się przez nami cały wachlarz możliwości. Nauka nowych rzeczy nas wzbogaca. Nie tylko o kolejną umiejętność, ale także o pokorę, której doświadczyliśmy w trakcie nauki. 

Co ja zrobiłam po raz pierwszy w dorosłym życiu?

  1. Nauczyłam się jeździć na rolkach
  2. Nauczyłam się pływać
  3. Napisałam książkę
  4. Założyłam bloga. Mojego pierwszego bloga możesz zobaczyć tutaj Visiting landscapes

Niektóre z moich „pierwszych razów” były dla mnie naprawdę trudne. Nauka jazdy na rolkach, czy pływania w dorosłym życiu polega głównie na przezwyciężaniu strachu. Dorosły człowiek ciągle myśli o konsekwencjach. Konsekwencjach upadku, zrobienia czegoś głupiego, czy tego, że się nie powiedzie. Dzieci po prostu coś robią. Nie zastanawiają się. I chociażby z tego powodu warto próbować nowych rzeczy, popełniać te pierwsze razy w dorosłym życiu. Uczą nas bowiem przezwyciężać strach i skupiać się na próbowaniu, a nie na analizie konsekwencji.

A Ty co ostatnio zrobiłeś pierwszy raz?