Moja przygoda z pisaniem zaczęła się od różowego i pachnącego pamiętnika zamykanego na kłódeczkę. Jako mała dziewczynka zapisywałam tam koślawymi literkami swoje dziecięce przygody, rozterki i marzenia.

Zapiski w formie dziennika prowadzę zresztą do dziś. Zapisuję myśli, wydarzenia, w których biorę udział, wszystko to, co mnie porusza, boli, cieszy.

Pisać lubiłam od zawsze. Zapiski w pamiętniku zawsze dawały mi dużo radości.

Gdy byłam mała, chodziłam do pierwszej albo drugiej klasy podstawówki napisałam pierwszą małą powieść. Była to historia: „O dwóch bociankach, które grały w piłkę nożną”. Opowieść była napisana ręcznie, dziecięcym pismem i opatrzona ilustracjami. Historia opowiadała o adoptowanych przez ludzi bociankach – rodzeństwie, które kochało nad życie piłkę nożną. Bocianki na grę poświęcały każdą wolną chwilę, gdy nie uczyły się w szkole. Niestety jedyny rękopis zaginął i na razie pozostaje nieodnaleziony 🙂

Potem próbowałam swoich sił w różnych krótszych formach – w prozie i poezji. Jednak nie było to nic poważnego. Napisanie książki pozostawało nadal w sferze marzeń i w moich postanowieniach noworocznych.

Na szczęście w 2014 roku poszłam po rozum do głowy i zdałam sobie sprawę, że skoro tyle lat próbuję coś napisać i zawsze kończy się na pierwszym rozdziale, powinnam poszukać pomocy z zewnątrz. Gdy zapisałam się na kurs kreatywnego pisania był to dla mnie moment przełomowy. Zaczęłam pisać, zdanie po zdaniu, strona po stronie, rozdział po rozdziale. Kurs trwał 6 tygodni, a mi w tym czasie udało się napisać 1/3 powieści i złapać bakcyla. Po zakończeniu kursu nie przestałam pisać. Motywował mnie sam proces, który sprawiał mi wiele radości, poza tym nie chciałam zmarnować tego czasu, który już poświeciłam.

I tak rok później skończyłam pisać powieść. Od tej pory moje życie kręci się wokół pisania 🙂

Efekty mojej pracy możecie sprawdzić, czytając książkę „Pechowa dziewczyna”